— Tyle jeno, co wójt wczoraj przywiózł: jako zdrowszy.
— Wójt akuratnie tyle wie co nic albo i wymyśli, czego nie było.
— To samo pono609 i dobrodziejowi mówił.
— A o Antku to i słowa rzec nie umiał.
— Pono Mateusz siedzi z drugimi, Antek zaś osobno.
— I... tak jeno szczeka, żeby się miał z czym do chałup zamawiać...
— Był to z tym i u was!
— Co dnia zachodzi, ale do Jagusi; ma z nią jakieś sprawy, to się schodzą i przed ludźmi uredzają610 w opłotkach.
Powiedziała ciszej, z naciskiem, wyglądając oknem, bo w sam raz Jagna schodziła z ganku, wystrojona sielnie, z książką w ręku i z palmami. Długo patrzała za nią.
— Spóźnita się, dzieuchy, ludzie już całą drogą walą.