— A juści, że jego!
Skrzepła już w sobie, nabrała mocy do walki.
— Do wszystkich należy!... drogo wy za niego zapłacicie!
— Nie przed tobą będziem zdawać sprawę!
— Ino przed kim? Do sądu pójdzie skarga.
— Cichocie, przywrzyjcie pysk, bo chory tu ano leży, a jego to wszyćko...
— Ale wy będziecie jedli.
— Pewnie, że wama nie dam i powąchać.
— Pół świni dacie i piekła wam robić nie będę — szepnął łagodniej.
— I jednego kulasa przez mus nie dostaniecie.