— To czegój ślepiasz po sadach?

— Widzi mi się, co są jeszcze jabłka u Kłębów...

— Zjadłbyś! A sadziłeś je to, co? Powtórz „Wierzę”.

— Wyście też nie wywiedli kuropatwów, a wzieniście całe stado.

— Głupiś! Jabłka są Kłębowe, a ptaszki Panajezusowe, rozumiesz!

— Aleście je wzieni z dziedzicowego pola...

— I pole jest Panajezusowe. Hale, jaki mądrala, powtórz „Wierzę”.

Powtarzał prędko, bo go już kolana bolały od klęczenia, ale nie ścierpiał...

— Widzi mi się, co źróbka idzie w Michałową koniczynę! — krzyknął gotowy do biegnięcia.

— Nie bój się o źróbkę, a patrz pacierza...