— Z rozplecionymi włosami nie poletę...
— Od świtania mogłaś je już dziesięć razy zapleść!
— Mogłam, ale nie zapletłam!
— Jagna, wy tak ze mną nie igrajcie!
— Bo co? Odprawicie mnie może albo wytrącicie z zasług? — warknęła hardo nie śpiesząc się z czesaniem — nie u was siedzę i nie na waszej łasce!
— A ino kaj? co?
— U siebie jezdem, byście sobie to baczyli...
— Niech ociec zamrą, to się pokaże, czy u siebie jesteś!
— Ale póki żyją, to ja waju mogę drzwi pokazać.
— Mnie! mnie! — skoczyła jakby biczem podcięta.