— Jezu, strach pomyśleć, co się wyprawia teraz na świecie!
— Taki grzech, takie zgorszenie, dyć wstyd na całą wieś padnie!
— Jagna się ta osławy nie boja, jutro gotowa to samo robić.
Wyrzekali po chałupach, załamując ręce, że już z tej zgrozy i oburzenia co miętsze kobiety płakały spodziewając się kary srogiej od Boga na wszystkich ludzi. Cała wieś się trzęsła od gadań i lamentów.
Tylko jedne chłopaki, co się były zeszły na most, wzięły Gulbasiaka rozpytywać podrobno i prześmiewały się z całej historii.
— To ci kokot z wójta, no! to chwat! — śmiał się Wachnik Adam.
— Odpokutuje jeszcze za te jamory: kobieta łeb mu obedrze!
— I z pół roku nie przypuści do siebie.
— Po Jagusi to i nieśpieszno mu będzie do swojej.
— Psiachmać, la Jagny każden by się ważył na wszystko...