— A grontu mało, że niedługo to i po zagonie na człowieka nie starczy!
— A dziedzic ma sam więcej niż dwie wsie razem...
— Powiadali wczoraj na sądach, że nadawać będą nowe grunta.
— Jakie?
— Czyjeż by — a dworskie!
— Ale! Daliśta dziedzicom, to odbierać będzieta! Ale cudzym już się rządzą — krzyknęła Jagustynka nachylając się do nich ze śmiechem.
— ...I sami się rządzą — ciągnął dalej kowal nie zważając na babie powiedzenie nic — a wszyscy we szkołach się uczą, we dworach mieszkają i panami są...
— Gdzie to tak? — zapytała Antka, któren zaraz z kraju siedział.
— W ciepłych krajach! — odrzucił.
— To kiej tak dobrze, czemuż to kowal tam nie pojechał, co?... Smoluch jucha, łże jak ten pies i tumani, a wy głupie wierzyta! — zawołała namiętnie.