— To prawda, co i Tereskę wypominał? co? — ledwie dosłyszała pytanie.
— Obiedwie wypominał; wszyscy pomiarkowali, o kim gada.
— Ktoś go musiał na nią podmówić — zaledwie zdzierżył wzburzenie.
— Powiadali, że to Dominikowej robota albo i Balcerkowej; jedna się mści na tobie za Szymka i Nastkę, zaś druga chciałaby cię odciągnąć do swojej Marysi.
— To tam raki zimują! Że mi to nawet do głowy nie przyszło...
— Chłopy zawzdy to jeno widzą, co mają na oczach jak wół widne.
— Na darmo się trudzi Balcerkowa, na darmo!... jeszcze co oberwać może od Tereski... A na złość Dominikowej Szymek musi się ożenić z Nastką: już ja tego dopilnuję! Ścierwy baby!
— One swoje sprawy robią, a bez to niewinne cierpią — rzekła smutnie.
— I tak jedni na drugich nastają, że już ciężko we wsi wytrzymać.
— Jak Maciej był, to i miał kto załagodzić, mieli się słuchać kogo.