— O mój tatulu jedyny! O mój tatulu!
Juści, co wszystko obejście i dom pełne były tych płaczów i lamentliwych szlochań, a ona tylko jedna, chocia się w niej trzęsła każda kosteczka i jakieś ciężkie bolenie spierało pod piersiami, nie puściła ni jednej łzy, nie poredziła krzyczeć, a jeno chodziła błędna, świecąc oczami zapiekłymi w zgrozie.
Szczęściem, że Hanka wrychle653 się opamiętała i chociaż jeszczech popłakujący, a już dawała baczenie na wszystko i rządziła jak zwykle, że kiej654 przylecieli kowalowie, całkiem była ostygła.
Magda wybuchnęła płaczem, a jeno kowal rozpytywał.
Opowiedziała po porządku, jak się to stało.
— Dobrze, co mu Pan Jezus dał lekką śmierć! — szepnął.
— Tylachna wycierzpiał, to mu się należała.
— Chudziaszek, na pole jaże uciekał przed kostuchą!
— A z wieczora zaglądałam do niego, to leżał se cicho jak zawdy655.
— I nie przemówił, co? — pytał, trąc suche oczy.