— Siedem pik, bez atu!

— Ręka!

— Siedem trefl!

— Ręka!

— Siedem kierów.

— Przejdę się, ręka! — strzelały słowa licytacji z pokoju karcianego.

— Istotnie, kto ma nadzieję, ten ma wszystko. — I w dalszym ciągu oglądał album, a Zaleska szarpała palce z niecierpliwości i nie mogła znaleźć tematu rozmowy, którą koniecznie chciała prowadzić; wreszcie po długiej pauzie zaczęła:

— To pańska nowela p. t. Zacisze, prawda?

Głogowski skinął głową niechętnie, nie lubił rozmawiać o swoich pracach.

— Prześliczna! Uwierzy mi pan, że płakałam serdecznie nad tą biedną Zośką, płakałam. Jest w tym obrazku szopenowska melancholja i smutek. Wyobrażałam sobie autora, że musi mieć jasne, bujne włosy, jak pan, że musi być dobry, smutny i cierpiący.