— Błoto duże?

— A duże.

— Okropny październik?..

— Okropny październik — odpowiedział jak echo Świerkoski.

— A co to będzie w zimie?

— Zima.

— Ja teraz już wytrzymać nie mogę, nudy takie, że chyba się wścieknę.

— Tylko pan później nie pogryź mojego Amisa — szepnął drwiąco Świerkoski.

Pies na dźwięk swojego nazwiska zaskomlał cicho i położył się u nóg pana.

— Psia służba. Ani gdzie wyjść, ani ludzi, ani rozrywek.