— Prędzej! — zawołał i zamilkł.
Po jakiej godzinie jazdy, śnieg zaczął rzednąć i ustawać; a z poza szarości prześwitywały gwiazdy i wiatr ostry zrywał się z pól, huczał w lasach i kłębił śniegi.
— Odwagi! Kiedy tylko pani zechce, to dom nasz i my jesteśmy do rozporządzenia — powiedział, kiedy wysiadła przed stacją. Uścisnęła mu ręce, silnie ucałował je i odjechał.
Nowa służąca przyjęła ją obojętnie, tylko Roch całował ją po rękach, obejmował za kolana i ze łzami szeptał:
— A juści, że zachorzał, a juści... że się pewnikiem zamrze panisku, a juści...
Poszła prosto do pokoju ojca i krzyknęła z przerażenia, ujrzawszy jego głowę ogoloną zupełnie, pokrytą ranami, twarz cała była w ranie, na oczach miał przepaskę.
— Jezus, Marja!
— Cicho! — szepnął doktor, który przyszedł za nią. — Chodźmy stąd.
— Usnął niedawno — powiedział, wprowadzając ją do saloniku.
Grzesikiewicz, który tam był, w milczeniu podszedł i gorąco ucałował jej ręce.