Zbudziła się z rozmarzenia i zadzwoniła.
— Bartek! Zawołaj mi zaraz Walka, pójdzie do Witowa, tylko prędko.
W kilka minut był już Walek, ale stał przy drzwiach i drapał się po głowie.
— Odniesiesz ten list do Witowa i oddasz panu, idź zaraz.
— A kiej ja mam jechać ze starszym panem i już kazali zakładać konie.
— Pójdziesz do Witowa i to natychmiast, słyszysz?
— Ano juści, kiej rozkaz to i posłuchanie, a co starszy pan me spierze po pysku, to spierze. — Zabrał list i wyniósł się.
Wkrótce wpadł stary i zaraz od progu zaczął krzyczeć, był pijany zupełnie, bo od pewnego czasu był pijany ciągle.
— Co to za rządy! Walek jedzie ze mną.
— Gdzie? do karczmy! Nie spóźni się tam ojciec, jak pojedzie przed wieczorem, tymczasem zdąży przyjść z Witowa.