— Akurat rok temu okrągły sprowadził się prosto z Paryża. Stary Witowski z Witowa, stryj jego, zapisał mu Witów, aby majątek nie wyszedł z nazwiska, ale tyle pozostawił legatów filantropijnych, tyle zobowiązań moralnych a dziwacznych, że tylko szaleniec mógł przyjąć zapis, pomimo że to fortuna magnacka.
— Opowiadał mi pan Skulski dziwne rzeczy o tym Witowskim.
— No, już dosyć anegdot krąży po okolicy na jego conto.
— Chciałabym go poznać.
Grzesikiewicz zaczął się śmiać.
Janka wzdrygnęła się lekko.
— Śmieję się, bo powiedział mi kiedyś, że jeśli kto bądź mówi o nim, lub pragnie go widzieć, to on telepatycznie wie o tem i prędzej czy później da się poznać.
— Będę cierpliwie czekała.
— Pani wierzy w takie bajki, jak telepatyczne odczuwania, przeczucia i t. d.?
— Ani tak, ani nie, ja nie wiem, a przypuszczam możliwość wszystkiego. Rzeczywistość jest z tej samej przędzy, co i marzenia.