On wciąż obierał kartofle.
Proszę go już wreszcie, aby mi zechciał dawać lekcye.
Popatrzył na mnie i mruknął:
— „A ile kawaler ma lat?”
Zbaraniałem, a on ciągnie dalej:
— „Z mamą kawaler przyszedł?”
Łzy poczęły mi zalewać oczy, a on znowu mówi:
— „Tatko frycówkę sprawi... o, sprawi!... i ze sztuby wyleją”.
Tak mi się przykro zrobiło i tak czułem się upokorzonym, że słowa przemówić nie mogłem.
— „Niech kawaler zadeklamuje jaki wierszyk, naprzykład „Staś na sukni zrobił plamę...”, „Noc była ciemna...”, coś z wypisów Łukaszewskiego...” — powiedział cicho, systematycznie obrzynając kartofle.