— No, więc cóż! Podobało mu się, to i podarł. Czy przysłali i wam?

— Przysłali. Bardzo porządni ludzie.

— Pan wziąłeś?

— A dlaczegoby nie! Mój królu złoty! My nie mamy, a oni mają, więc bierzemy, to takie proste. Nie widzę w tym nic ubliżającego. Jest u mnie paczka dla Lili, bo one nie wróciły jeszcze, a mieszkanie zamknięte.

— Byłeś pan u nich dzisiaj? — zapytał żywo.

— Stamtąd idę właśnie.

— Jestem gotów, możemy iść. Ma pan bilety i afisze?

— Mam wszystko.

Korczewski przeżegnał się na szczęście i poszli.

VI