...Były wiosenne, rozśpiewane, przesłonecznione, czarowne.
Pan Pliszka płakał w męce.
...Były zadeszczone, szare, smutne, długie jak żal...
Pan Pliszka płakał z tęsknoty.
...Były zimne, zmęczone i smutne jak maszyny spracowane.
Pan Pliszka!... Ach, pan Pliszka się modlił...
...A noce były jak krzyki tęsknoty.
...A wieczory były jak ciężkie marzenia konających.
...A poranki przychodziły ciche, łzawe, zrozpaczone — a pan Pliszka już nie płakał, już się nie modlił, tylko patrzał w świat — tam!
Ale pan Pliszka odejść nie mógł, bał się fabryki!...