— A na wiarę z nim mieszka?
— Kto? Co ci się we głowie troi?!
— Nastka z rządcą... Mówił mi jeden w kreminale, mówił...
— Ludzie to zawdy, aby ino ocyganić...
— Już ja mu tam przeszkadzać nie będę... nie, ani tej suce słowa marnego nie powiem... nie... — szeptał z trudem, ale w oczach błysnęło mu co innego, straszna zawziętość i nienawiść.
— Leż cicho, leż... wykuruj się ino... Moje dzieciątko, mój synku najmilszy, jak będziesz zdrowy, to coś się zaradzi, a teraz nie bierz żadnej turbacji do głowy... Pacierz se mów do Przemienienia Pańskiego.
Do okna od drogi ktoś zaczął mocno stukać.
— A słowo ciałem się stało! — zawołała, wybiegając z alkierza.
— Winciorkowa! Przyjdźcie jutro do kancelarii, przyszedł jakiś papier o Jaśku! — krzyczał przez szyby stójka142 gminny.
Pomimo że drzwi były przywarte do alkierza, Jasiek usłyszał, a gdy stara powróciła do niego, stał w koszuli i śpiesznie, gorączkowo, nieprzytomnie odziewał się.