Nie zastanowił go nawet jej głos dziwnie oschły.
— A musisz mi szczerze powiedzieć, jaka ci się wyda!
Obiecała solennie, zwracając rozmowę na inne przedmioty.
I na tym się skończyło — ni tego dnia, ni następnych już więcej nie poruszali tej kwestii, zajęci jedynie planami wielkiego misterium o Chrystusie, jakie zamierzał napisać. A tak był porwany tą ideą, że na wszystko, co się działo dokoła, spoglądał jakby na kinematograficzne, bezsensowne majaczenia.
— Wiesz, czuję się jakby brzemienny! — powiedział któregoś dnia do Ady na przywitanie. Ze dwieście osób mam w sobie, które proszą się na świat! Nie masz pojęcia, jak mi czasami straszno w tej ciżbie! Dzisiaj nad ranem obiegli mnie chłopi... Chcą iść na Rzym.
Ada, rozumiejąc ten język, spytała zaciekawiona:
— I puścisz ich?
— Muszę! Niech zdruzgoczą tę podłą dzisiejszość! On ich poprowadzi zdobywać świat i utrwalać swoje królestwo niebieskie! Decydująca walka stoczy się w Zamku Anioła w Rzymie130; obiegną tam wszystkich królów i panów ziemi! Straszna walka o panowanie nad światem i nad życiem, walka o jutro...
— I zwyciężą? Muszą przecież zwyciężyć! — szeptała gorąco.
— Niestety, musi zwyciężyć najpierwotniejszy instynkt życia... Strasznie mi żal Chrystusa i moich chłopów, ale nie ma już dla nich miejsca na świecie, muszą przepaść...