Ma kupiła mi na imieniny śliczny fular23 na suknię, a Pa dał mi po cichu dwadzieścia pięć rubli, żebym sobie co kupiła.
Tak czekałam tego obiadu!
Musiałam z Ma iść na mszę do Karmelitów.
Ale nie mogłam się modlić, bo naprawdę, co zaczęłam czytać modlitwy, to mi się ukazywała twarz pana Henryka, a przy tym tak zmarzłam!
W domu już zastałam listy od koleżanek i ogromny bukiet kwiatów, ale bez biletu.
Ubrałam się zaraz w tę nową suknię, w której raz tylko byłam w teatrze; ogromnie mi w niej dobrze.
Taka byłam czerwona, że musiałam się dobrze przypudrować.
A tak mi serce biło, że to coś okropnego...
Przyszedł zaraz po dwunastej!
Jak tylko zadzwonił i Ma przez dziurkę od zatrzasku24 zobaczyła, że to on, zabrała Zdzisia i poszła do kuchni.