Ma mnie woła.

15 marca

Ma i Pa się gniewają o podróż naszą do Włoch.

Trzy dni nic nie pisałam, bo w domu takie kwasy, nie mówią ze sobą i Rozalia ściele Pa w gabinecie.

Ale nam za to nikt nie przeszkadza; chociaż taka korzyść.

Dzisiaj przyniósł pan Henryk próbki na całe ubranie wiosenne.

Wybrałam mu sama, bo to, co miał na sobie, strasznie mi się nie podobało... Musiał się ostrzyc, teraz wygląda bardzo ładnie, a jeszcze w tym płaszczu ani podobny do dawnego.

Bardzo szykowny teraz!

*

Muszę skończyć! Otóż, zaraz w niedzielę po oświadczynach były urzędowe zaręczyny!