Wczoraj kupiłam dwie bluzki i kapelusz letni... nic już więcej, bo w Wiedniu podobno wszystko tańsze i ładniejsze. O, ja jestem bardzo oszczędną.
Pan Henryk chciał, żebyśmy dzisiaj poszli na odczyt prywatny... ale to takie nudne... bo już wiem z góry, że będą mówili o tych biedakach robotnikach...
— Trzeba coś dla nich robić — mówi zawsze pan Henryk.
A my przecież bardzo dużo robimy dla nich: Pa kupił tabliczkę Towarzystwa Przeciwżebraczego, jest przybita na drzwiach, a ja z Ma i z ciocią kwestowałyśmy na Wielkanoc u Bernardynów, to mi moją nowiusieńką, śliczną suknię tak pokapali woskiem, że już na nic.
Cały wieczór studiowałam z panem Henrykiem Włochy.
O, ja znam dobrze Italię... Czytałam kiedyś, jeszcze na pensji, powieść Ouidy37, działo się we Florencji i Rzymie...
Jakiś młodszy syn lorda kochał się w nauczycielce sióstr!
Boże, jaka to bolesna historia! Ona była chora na suchoty38, a jemu nie pozwalał żenić się ojciec! Okropnie się spłakałam!
Wszyscy ojcowie są tyrani. Wszyscy.
A gdyby Pa nie pozwolił mi iść za pana Henryka?...