— Pokaż, coś tam nabazgrała.
— O, co to, to nie! Nigdy w życiu!
I nie pokazałam!
Pa się gniewał, ale nie pokazałam, jeszcze czego...
— Wszystko mi jedno. Nie pokażesz, dobrze, ale i ja, i matka będziemy się dopisywali!
— Ale nie w moim kajeciku!
— Właśnie, że w twoim, bo i radca Malinowski pisze razem z córkami.
— Ale Pa nie zajrzy, nie będzie czytał tego, co napisałam. Da Pa na to zaraz przy panu Henryku obywatelskie słowo honoru.
Dał uroczyste słowo honoru.
Wierzę, ale wolę karty zapisane pozlepiać brzegami, to jeszcze pewniejsze, bo strzeżonego Pan Bóg strzeże — jak mówi ciocia.