— Nie chce mi się chodzić... zmęczony jestem drogą... — powiedział na usprawiedliwienie.
— Wierz mi pan, że to na próżno — szepnął Kessler, rzucając okiem na Zośkę.
— Co takiego? ani myślałem... — rzucił prędko, zły, że odgadnięto jego intencję, ale nie zmienił zamiaru, a gdy Kessler wyszedł, przysunął się do Zośki.
— Ten Müller jest jeszcze zupełnie jugend75 — odezwał się Kessler do Moryca, idąc za całym towarzystwem, na przełaj wspaniałych trawników.
— Warum76?
— Umyślnie został dla mojej dziewczyny, myśli, że ona pomienia77 mnie na niego.
— Kobiety mają nieraz niespodziewane gusta.
— Ale stale lubią tych, co mają dużo pieniędzy.
— Nie zawsze, nie zawsze — rzucił ciszej, bo mu przyszła na myśl Mela i Wysocki. — Skąd wydobyłeś taką dziewczynę? Wspaniała samica.
— Co? podoba ci się?