— Jutro pójdę do niej. Czy ona naprawdę jest naszą kuzynką.
— Jest moją, ale myślę, że wkrótce będzie naszą.
Szli czas jakiś w milczeniu.
Ksiądz sprzeczał się z Zajączkowskim, a pan Adam śpiewał, aż się rozlegało po polach.
Hej z góry, z góry, jadą Mazury,
Puk puk w okieneczko
Otwórz, otwórz panieneczko
Koniom wody daj.
— Prędko pan przyjedzie?
— Nie wiem. Mam tyle roboty z fabryką, że nie wiem, co pierwej robić.