— Tak, a i dlatego, że jesteś bardzo ładna z tą ironią na ustach, bardzo ładna.
— Komplement twój jest mniej piękny, bo tak en gros88 podany.
— Lubisz warszawskie en detaile89, a na krótkie terminy i z dobrem żyrem.
— Wystarczy dobre wychowanie i uczciwość.
— Ale pomimo to nie zaszkodzi się obwarować intercyzą — rzucił ironicznie, wciskając binokle.
— A, tuś doprowadził! — szepnęła niezadowolona.
— Chciałaś!
— Chciałam, żebyś mnie poprowadził do Róży przede wszystkim — podkreśliła zdanie.
— Ja bym cię wszędzie doprowadził, gdybyś zechciała! — zawołał, pokrywając pewne dziwne wzruszenie, jakie nim owładnęło, ostrym śmiechem.
— Dziękuję ci, Moryc, ale tam to mnie już kto inny doprowadzi — odpowiedziała dosyć ostro, zamilkła i patrzyła smutnie w ulicę strasznie błotnistą, po brudnych domach i twarzach licznych przechodniów.