— Co się to w Łodzi będzie dziać. Aj! aj! Jeśli o tym wie Szaja, albo Bucholc, jeśli zdąży wykupić, to wszyscy dopiero będą śpiewać. Skądżeś to wyrwał!
— Moryc to moja tajemnica, to moja nagroda. — Uśmiechnął się do siebie, bo przyszła mu na myśl Lucy.
— Twoja tajemnica, to twój kapitał. Mnie jednak dziwi jedno.
— Co takiego?
— Ja się tego, Karol, nie spodziewałem po tobie Mówię zupełnie szczerze. Nie spodziewałem się, żebyś był zdolny mieć taki interes w ręku i chciał się dzielić, z nami.
— Toś mnie nie znał.
— Wiesz, że po tym fakcie jeszcze cię mniej znam.
I patrzył na niego tak, jakby podejrzywał jaką zasadzkę, bo nie mógł pojąć jak można chcieć się dobrowolnie dzielić zyskami.
— Jestem aryjczyk, a ty jesteś semita, w tym leży wytłumaczenie.
— Ja go nie widzę, nie rozumiem, co chcesz powiedzieć przez to.