— Co mi do jego dobroci! Nie cierpię jego rasy.
— Drukują już pięćdziesiąty siódmy numer?
— Drukują. Wydałem farbę.
— Trzyma się?
— Pierwsze metry nieco lakowała. Przysłali z centrali zamówienie na pięćset sztuk tej pańskiej lamy18.
— Aha, dwudziesty czwarty numer, seledynowa.
— I z filii Bech telefonował o to samo. Czy będziemy robić?
— Dzisiaj już nie. Mamy bojki pilne, mamy jeszcze pilniejsze do drukowania te letnie korty19.
— Telefonowali o barchan numer siódmy.
— W apreturze20. — Muszę tam zaraz iść.