— Widzę, że tutaj cała Sodoma i Gomora — wykrzyknął Kozłowski, mieszając herbatę.
— A cóż w Warszawie słychać, wciąż Mikado79? — zapytał Karol drwiąco.
— Mówi pan o dawnej przeszłości, o bardzo dawnej.
— Nie jestem au courant spraw warszawskich, przyznaję się szczerze.
— Widzę to, otóż u nas panuje teraz Ptasznik z Tyrolu80, wspaniała heca.
Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz ptaszku mój.
Zaczął nucić bezwiednie i z lubością.
— Powiadam panu, że Czosnowska jest boska po prostu.
— Cóż to za dama?
— Pan nie wie? Naprawdę pan nie wie? ha, ha, ha, — zaczął się śmiać na całe gardło.