— Ba, mam jeszcze interes na mieście.

— Czyli mam cię nie krępować sobą.

— Cudownieś pojął. Kłania ci się Kurowski, w sobotę będzie i zaprasza na zwykłą kolację, a tymczasem zapytuje listownie, czy gruby Szwab, to niby ty, nie schudł, a cienki Żyd nie utył — to do Moryca.

— On zawsze bawi się w dowcipy. Bucholc wziął jego chemikalia?

— Już od miesiąca używamy.

— To on dobrze stanie, bo słyszałem, że Kessler et Endelman zawarli z nim również umowę.

— Tak, pisał mi o tym. On już jest na najlepszej drodze do majątku, już go robi nawet.

— Niechaj robi i my go mieć będziemy.

— Wierzysz w to Maks?

— Po co ja mam wierzyć, ja wiem, że mieć go będziemy, przecież jest do zrobienia, co?