— Nie podoba mi się takie gadanie, ty cały jesteś dziwny od pewnego czasu, wyglądasz, jakbyś połknął bakcyla miłości.
— Nie, daję ci słowo honoru, że się nie kocham.
— Kochasz się, tylko nie zdajesz sobie jeszcze z tego sprawy.
— To wiesz więcej niż ja sam, a w kimże, jeśliś łaskaw?
— W Meli.
Wysocki począł się śmiać dosyć nieszczerze.
— Spudłowałeś rzetelnie.
— Nie, ja się w tych sprawach nie mylę nigdy.
— Przypuśćmy, ale po co mi to mówisz? — zagadnął dosyć niechętnie.
— Bo mi cię żal, że się kochasz w Żydówce.