— Dowiedz się wszystkiego, wszystkiego — szeptał, nachylając ku niemu suchą, szarawą twarz o ostrych jakby z kamienia ciosanych rysach.
— Ja się dowiem, ale jeśli tak jest, to już mu się na zawsze odechce uwodzić swoje robotnice, na zawsze — dodał z naciskiem i jego zielone słodkie oczy strzeliły ogniem zawziętości, a słodkie karminowe usta posiniały, odsłaniając długie i ostre jak u wilka zęby.
— Suka! — rzucił stary przez zęby zaciśnięte, przypychając palcem tytuń.
— Co ojciec o tym myśli? — mamie nie mówiłem jeszcze nic.
— Sam jej powiem. Dowiedz się tylko dobrze, to już się z Kesslerem załatwię.
Poszedł do maszyny i powrócił po chwili.
— Czemu nie byłeś u mnie cały tydzień? — zapytał miękko, z wielką miłością w głosie.
— Robiłem koło swojej maszyny.
Stary spojrzał na niego spod oka, ale się nic nie odezwał, chociaż nienawidził całą duszą tę maszynę, którą od roku już stwarzał Adam, nie żałując czasu ani pieniędzy.
— Późno, idź spać Adaś. Dobrze, żeś powiedział. Przekonaj się zupełnie i powiedz mi, w domu nie mów nic. Jeśli jest, jak przypuszczasz, to ja sam się z nimi załatwię. Kessler ma miliony, ale radę mu dam.