Nie miał kogo nienawidzić!
Patrzył z pewnym zdumieniem w głąb siebie i nie rozumiał tego stanu, nie mógł zdać sobie sprawy z niego.
— To Bucholc! — myślał, patrząc na trumnę z przykrością głęboką i niepokojem.
— Mendelsohn, ty wiesz, co się dzieje z bawełną?
— Co mnie to obchodzi, mów Kipman o tym do Stanisława.
— Ale warto przeczytać urzędową gazetę — nalegał.
— Ja jestem trochę niezdrowy dzisiaj, trochę smutny, a ty mi gadasz o bawełnie.
— Co to jest smutny! Bucholc był starszy od ciebie to i umarł, a ty żyć będziesz jeszcze długo.
— Daj spokój, Kipman, mówisz o przykrych rzeczach — szepnął niechętnie i utonął oczami w ruchomej masie głów zalewających całą ulicę.
— Stanisław, gdzie jest Róża?