— Miałem jeszcze prośbę do pana prezesa w imieniu kolegów.
— Mów pan, ale prędko, mam mało czasu.
— Pan prezes obiecał dać gratyfikację przy zamknięciu półrocza.
— A bilans jak stoi?
— Robią go w godzinach pozabiurowych, będzie na czas z pewnością.
— Panie Szteiman — rzekł poufale bankier, wstając. — Usiądź pan trochę, pan jesteś zmęczony.
— Dziękuję panu prezesowi, muszę zaraz iść, bo mam dużo roboty.
— Robota nie gęś, ona się nie wytopi. Siądź pan, ja panu co powiem. Czy oni bardzo czekają na gratyfikację?
— Zasłużyli na nią uczciwie.
— To ja wiem, pan mi tego nie potrzebujesz powiadać.