— On myśli, że ja taki głupi, podzielił się z Tuszyńskim, stare kawały.
— Pan Welt! — zameldował woźny.
— Proś, proś! Bronek, idź za tym bałwanem i powiedz, że jeżeli pieniądze nie znajdą się zaraz, to ja go wsadzę do kryminału. Panie Welt, proszę do mnie! — zawołał ujrzawszy Moryca, rozmawiającego z Wilczkiem w kantorze.
Moryc przywitał się, przejrzał twarz bankiera i rzucił krótko:
— Prezes telefonował po mnie, a ja również się tutaj wybierałem.
— Interes, co? to załatwimy go prędko, bo ja mam z panem pogadać w pewnej bardzo delikatnej sprawie.
— Interes taki: Adler et Comp. potrzebuje wielkiej partii wełny, zwrócili się do mnie o to. Ja wełnę mam, ale potrzebuję na nią pieniędzy.
— Dam panu pieniędzy, zrobimy do spółki, dobrze?
— A no jak zwykle, zarobimy na tym piętnaście procent.
— Ile panu potrzeba?