— Czy ona jeszcze siedzi we Florencji?
— Z Różą, to dwie wariatki. Rozie się nie chciało pisać do Szai, to ona cały list telegrafowała, cały list, ze dwieście wierszy.
— Muszą się tam dobrze bawić?
— Róża się nudzi, a w Meli zakochał się jakiś włoski książę i ma za nią przyjechać do Łodzi.
— Po co?
— Chce się z nią żenić. Tak pisała Róża.
— Głupstwo.
— Autentyczny książę! — wykrzyknął Zygmunt, rozpinając mundur.
— Taką firmę możesz sobie kupić w każdym hotelu włoskim.
Rozstali się, Morycowi spieszyło się bardzo.