— I ja również czasu nie mam, bo muszę iść na kolej.
— Więc nasz interes?
— No — ileż pan dajesz?
— Ja lubię prędko załatwiać sprawy, dam panu dwa razy tyle za ten śmietnik, coś pan chłopu zapłacił — zawołał prędko, wyciągając rękę do zgody.
— Ja nie mam czasu, panie Grünspan, a pan żartuje sobie ze mnie.
— Dam panu pięć tysięcy rubli, no, gotowe?
— Bardzo panu dziękuję za sąsiedzkie odwiedziny, ale na prawdę jest mi pilno, bo moje wozy pojechały już dosyć dawno na stację i czekają na mnie.
— Ja panu powiem ostatnie słowo: dziesięć tysięcy rubli, zaraz, na stół, no jakże, będzie zgoda.
Pochwycił jego rękę i uderzył w nią na zgodę.
— Nie będzie zgody, bo nie mam czasu na zabawę.