— Szkoda, że za niego nie wyszła, byłbyś pan temu księciu sprawiał spodnie i buty.
— A pan co za firma? Co to za firma interes komisowy Moryc Welt? Co to za papier?...
— Pan zapominasz o mojej spółce z Borowieckim.
— Jesteś tam pan na dziesięć tysięcy rubli; oj, oj, gruby kapitalista!
Zaśmiał się.
— Dzisiaj jestem na dwadzieścia tysięcy, a za rok fabryka będzie moją, ja panu ręczę...
— To może wtedy pogadamy — rzekł obojętnie Grünszpan, ale w rzeczywistości kontent był z oferty Moryca bo go uważał za dobrego gründera235.
— Wtedy pogadasz pan z kim innym. Mnie dzisiaj Grosglick dawał sto tysięcy i Mery swoją.
— Ona jest taka, że Grosglick jak da dwieście, to jeszcze będzie zięcia szukał.
— Ale ona nie ma ojca i szwagra zaplątanych w ogniowe sprawy.