— Czyż jest możebnym, aby był w niezgodzie z tym, co ja czuję?
— A jednak jest w tej chwili, bo każe się domyślać pani obojętności — powiedział śmiało Kurowski.
— Źle pan słucha i jeszcze gorsze wnioski pan wyciąga.
— Być może, jeśli pani chce tego.
— Niech no pan Ance nie sugestionuje252 rzeczy, o których nie myślała.
— Możemy o czymś nie myśleć, ale pomimo to, to coś w nas być może, choćby jeszcze pod linią świadomości. Widzę, że miałem słuszność.
— Najmniejszej. Potwierdza pan tylko samego siebie — zawołała Nina.
— Prawda, że my miewamy słuszność tylko wtedy, jeśli panie raczą nam ją przyznać.
— Zawsze przyznajecie ją sobie sami, nie pytając nas o zdanie.
— Czasami pytamy...