— Musicie być w fabryce?
— Muszę, nocna robota we wszystkich oddziałach.
— Darujcie mi uwagę, ale gdybym był wami, nie zaglądałbym do Malinowskiego, on ma minę wściekłego psa na łańcuchu.
— Głupi, jego córka kosztuje mnie z pięć tysięcy rubli rocznie, a on na mnie warczy.
— On już był na Syberii — szepnął Moryc.
— To cichy człowiek. Muszę do niego wstąpić, napisał list do mnie, więc chcę mu dać odpowiedź osobiście.
Uśmiechnął się złowrogo.
— O Zośkę?
— Tak.
— Macie przynajmniej rewolwer?