Czuwać nad tobą i westchnąć głęboko,

Śmiało zapytać: «ach! co tobie boli?»

I łzy twe otrzeć i rozchmurzyć oko.

Na mojéj drodze, gdzie cierniska dosyć,

Gdy mię zarani latorośl kolczata,

Chcę głosem pewnym o ulgę poprosić,

«Śpiesz przyjaciółko poratować brata!»

Wtedy się twojém podeprę ramieniem,

Bez bicia serca, radośnie i zimnie,

Świat się nie zgorszy, my nie zarumienim,