Przebiegły kraśne kolory,

Skinęła rączką drobną i białą,

I wznosząc rączki rzekła nieśmiało:

— «Moje wy czułe amory!

Jak was nie kochać, powiedźcie sami,

Każdy o miłość prosi ze łzami,

Każdy jak z wosku odlany;

A taki kształtny, hoży, stateczny,

A taki dobry, a taki grzeczny,

Choćby przyłożyć do rany.