On żył — zwyczajnie jak książę udzielny,

Umarł — zwyczajnie jak człowiek śmiertelny;

Śladem za dziadem i ród jego ginie,

I groźny zamek stanął w rozwalinie.

Marmur i cegła z wieżycy wyniosłéj,

Opadły gruzem i chwastem zarosły;

Po bastyjonach, skąd grzmiała potęga,

Szczur się zagnieżdża i żmija wylęga.

Bóg jeno tutaj przytułek naznacza

Na noc dla zbójcy, na dzień dla puchacza,