Jestże na ziemi sprawiedliwość święta?

Rodzice zmarli, zgorzał dach méj chaty,

Czyha na cnotę złoczyńca bogaty,

Abym służyła za hańby narzędzie,

Zbrojne pachołki ścigają mię wszędzie!...

Muszę uciekać i tułać się z dali,

Kryć się od ludzi, by mię nie wydali —

Straszno mi w nocy! przypadłam bez znaku

Na grobie matki w cmentarnym sośniaku,

Ach! przed zbrodniarza dzikiemi oczyma,