Pan komornik wiechą zwija,

Woźny pozwem broni duszę,

Papier, wiecha, w zawierusze

Popękały się od kija. —

Aż skrwawiona, zapocona,

Porąbana, zadyszana,

Ta i owa padła strona,

Wypoczywać na murawie;

Jeszcze w jęku i we wrzawie

Słychać głosy: — «To Stefana...»