Kominek przyjaźnem ogniskiem wybucha,

Wieczerza na stole, od końca do końca —

Złocieją rzędami kielichy jak słońca...

Wypiwszy, spożywszy z bożego cóś daru,

Na nowo ochota do śmiechów, do gwaru,

Pustota i figle krzyżują się wkoło,

Po prostu, niewinnie, serdecznie, wesoło,

U starców od ruchu orzeźwi się łono,

Dziewicom jagody63 różami zapłoną,

Ich oczki strzelają niewinnie, lecz śmiało,