Wojskowa karność ma swe nałogi;

Kto tych przekonań raz pójdzie drogą,

Już go pokusy zachwiać nie mogą;

Pęknie mu serce, w oczach się ściemni,

Lecz nie postąpi jako nikczemni.

Janko niezdolny postąpić podle,

Spuścił jak martwy ręce na siodle,

Spojrzał na lewo, gdzie jego niwa, —

Myśl pożegnalna, myśl rozpaczliwa

Pobiegła z wiatrem aż ku domowi: