Krzyżacy go doznali jeszcze z tamtej chwili

I pana sarmackiego nie lekceważyli.

Lecz wiedząc, że Łokietek nie wskrześnie z mogiły,

A młodego orlęcia jeszcze słabe siły,

Podnieśli hardą głowę mnisi wiarołomni:

Bo któż się za bezprawia rachunku dopomni?

Bo w Krakowie niewiasta i pacholę włada,

Kilku starców zgrzybiałych w obradzie zasiada;

A ościenni książęta, patrzając zazdrośnie,

Cieszyli się, że Polsce nieprzyjaciel rośnie,