Sięgnął rękami, kędy skarb złożono,

Widmo powstaje, rękę mu odpycha,

Pies brzęknął w łańcuch i zawarczał z cicha.

Prymas nie wątpi, że strachy odegna,

Żegna upiora, i upior się żegna: —

Święconą wodą kropi go co chwila,

Upior się modli i głowę uchyla.

Więc chrześcijanin... nie lęka się krzyża,

Lecz trąca, kto się do skarbu przybliża.

Próbują księża wszyscy po kolei,