Na grobie matki w cmentarnym sośniaku,

Ach! przed zbrodniarza dzikiemi oczyma,

Nawet na grobie przytuliska nié ma;

I tam mię ścigał — biegnę na bezdroże,

Te puste gruzy ocalą mię może,

Lecz przyjdzie jutro — ja wyjść stąd się boję,

Umrę od głodu — o losyż wy moje!!

Za cóż ja, za co, mam cierpieć tak srogo?

Nie mam na świecie nikogo! nikogo!»

«O! znam ja kogoś co mi rękę poda,