Zwróciłem już konia — wtém jakby mi zda się
Któś szepnął: «a tobież co po tém?
Ej lepiéj godzinkę zyskawszy na czasie,
Odwiedzić twą dziéwę z powrótem6».
Strach serce ogarnął, zaledwiem mógł dyszeć,
Pot zamarzł kroplami nad czołem;
Jam w trąbkę uderzył, by jęków nie słyszeć,
I daléj siwego zaciąłem.
Wracałem o świcie — trzy wiorsty od domu,
Strach znowu ogarnął mię skryty;